Szukasz noclegu w Łomiankach? Odwiedź naszą stronę pokojewlomiankach.pl
A A A

NIE OTWOREK, ALE OBIEKTYW

Nikt nigdy nie widział aparatu z otworkiem. Natomiast ogólnie wiadomo, że w miejscu, gdzie powinien by się znajdować, istnieje soczewka o dość znacznej średnicy, zwana obiektywem. Co to jest obiektyw i czemu on służy? Ponieważ już dobrze wiemy, jak promienie świetlne działają na światłoczułą emulsję, to zdajemy sobie również sprawę, że ko­rzystne jest, by naraz bardzo dużo promieni padało na emulsję, gdyż wtedy czas naświetlania będzie krótszy. Jakże tu może ich jednak dużo naraz padać, kiedy otworek jest bardzo malutki, a zakazano surowo powiększać go? Otóż trzeba było uciec się do pomocy fizyków (proszę się nie bać, nic trudnego!), którzy od dawna wiedzą, że prostolinijny pro­mień świetlny, przy przejściu przez soczewkę załamuje się. Jest to powód, dla którego specjalnego kształtu soczewka szklana skupia promienie, wysyłane np. przez słońce, w jednym punkcie poza sobą. Soczewka ta nazywa się skupiającą. Stary Archimedes po­dobną soczewką miał w Syrakuzach zapalić rzymskie okręty, a każdy z nas, nie będąc Archimedesem, próbował przecież w swoim czasie zapalić w ten sposób kawałek papieru. Nad papierkiem mianowicie umieszczał soczewkę skierowaną ku słońcu i odnaj­dował taką odległość szkiełka od papieru, przy której soczewka skupiała promienie słoneczne w jednym punkcie. Na papierku otrzymaliśmy malutki obraz słońca. W pokoju, z pomocą tej samej soczewki, otrzymywaliśmy obraz okna na ścianie przeciwległej, tak samo zbliżając i oddalając soczewkę od ściany, aż obraz okna stał się ostry. Obraz okna nie był już punktem, był stosunkowo duży i wyraźny, gdyż i samo okno znajdowało się bliżej niż słońce. Odległość środka soczewki od punktu, w którym rzuca ona ostry obraz leżących przed nią dalekich przedmiotów, nazywa się odle­głością ogniskową soczewki; mierzy się ją w centymetrach. Wyobraźmy sobie naszą soczewkę, wstawioną w światłoszczel-ne pudełko: soczewka nie jest drobniutkim punkcikiem, ma na­wet spore wymiary, mimo to w odległości ogniskowej da nam tak­że ostry obraz, ale znacznie jaśniejszy od tego, który dawał otwo­rek. Jeśli teraz, dokładnie zmierzywszy, że ogniskowa wynosi np. 10 cm, wstawimy w odległości dokładnie 10 cm od środka soczew­ki płytę światłoczułą, to otrzymamy na niej ostre zdjęcie. Nawia­sem mówiąc, skoro soczewka wpuści nam znacznie więcej światła do wnętrza, to czas naświetlania emulsji — co już wiemy — będzie dużo krótszy. Każdy obiektyw jest w swej istocie - niezależnie od różnic w budowie - soczewką skupiającą. Powtarzam, bo już o tym także wiemy: każda soczewka i każdy obiektyw mają jedną jedyną, zawsze tę samą ogniskową, wyrażo­ną w centymetrach (lub milimetrach), np. f :5 cm (f - ogniskowa). Oznacza to, że chcąc otrzymać ostre zdjęcie, należy emulsję świat­łoczułą umieścić dokładnie 5 cm z tyłu i - wszystko będzie dobrze. Oczywiście w praktyce nie potrzebujemy się nigdy o to trosz­czyć i wymierzać tych 5 cm co do milimetra: każdy, nawet najpry­mitywniejszy aparat, jest tak skonstruowany, że gdy założymy doń błonę lub płytę, to zawsze znajdzie się ona akurat w odległości ogniskowej od obiektywu. Zasada ta nie dotyczy produkowanych ostatnio obiektywów zmiennoogniskowych. W obiektywach tych ogniskową zmieniać można w określonych granicach. W ten sposób uzyskuje się efekty optyczne charakterystyczne dla krótkiej lub długiej ogniskowej bez konieczności wymiany obiektywu w aparacie. Cała bieda (nie ma róży bez kolców) jest jednak z tym, że obiektyw o ogniskowej 5 cm skupia w odległości pięciu centyme­trów nie wszystkie promienie, a tylko takie, które przychodzą z bardzo daleka. (Bardzo daleko w fotografii oznacza niekoniecznie zaraz odległości kilometrowe, lecz w przybliżeniu wszystko, co leży dalej niż 10-20 metrów). Z bardzo daleka, czyli z nieskończo­ności. Promienie przychodzące zaś z odległości 2 metrów obiek­tyw skupia nie 5 cm poza sobą, lecz np. 5,1 cm. Promienie z odle­głości 1 m skupi 5,2 cm poza sobą. Jak wiemy, różnica niewielka, bardzo jednak istotna, skoro powoduje stosy zdjęć „nieostrych" w karierze każdego fotoama-tora. Aby tę różnicę usunąć, obiektyw każdego aparatu (prócz najtańszych) będzie dawał się wykręcać do pewnej granicy i we­dług skali. Jest to tak zwane nastawienie na ostrość.