Szukasz noclegu w Łomiankach? Odwiedź naszą stronę pokojewlomiankach.pl
A A A

WAŻNA OBIETNICA

Zastanawiające, jak często lubimy udawać, że znamy się na tym, na czym się nie znamy. Uderzmy się w piersi: rzadko decydujemy się zacząć coś od strony zasadniczej. Mamy wstręt do podręczników i zapominamy, że w ogóle ist­nieją. Znałem amatorów, którzy z powodu zasadniczych i ciągle tych samych usterek psuli mnóstwo materiału, narażając się nie tylko na próżne wydatki, lecz i na drwiny ze strony fotografowa­nych osób. Żadne tłumaczenia nie pomagały. Zirytowany zapyta­łem kiedyś wręcz, dlaczego ów amator nie przeczyta jakiegoś pod­ręcznika, by zorientować się, jak trzeba fotografować. Odpowiedź była niezmiernie charakterystyczna: - Kto by tam miał, panie, cierpliwość przewertować te reguły techniczne, cyfry, optykę, tabele, wykresy... Ja już z fizyki nic nie pamiętam! Słusznie! Przypominam sobie jakąś maleńką broszurkę, w „popularnym" ujęciu, gdzie brak było szeregu istotnie ważnych informacji, natomiast znalazł się rozdział o gammie, ilustrowany wykresem. Pierwsze słowa tego rozdziału brzmiały: „Gamma jest wartością tangensa kąta, który na wykresie tworzy linia AB..." itd. To, oczywiście, może odstraszać wielu ludzi dobrej woli, któ­rym zaręczam autorskim słowem, że można doskonale fotografo­wać lat dziesięć nic nie wiedząc o gammie. Niestety, pewnej dozy teorii nie da się w żaden sposób unik­nąć, rzecz jednak w tym, że są to sprawy i proste, i ciekawe. Gdy przy kupnie aparatu znajomi proszą mnie o informacje, „jak trzeba robić zdjęcia?" - nie odpowiadam bynajmniej, że na to trzeba półtora roku i że mają przychodzić na lekcje codziennie od piątej do szóstej. Oczywiście, to i owo wyjaśniam na poczekaniu, by rozgorączkowany ze szczęścia posiadacz nowego, błyszczące­go świeżością aparatu mógł od razu umieć fotografować i by już pierwsza jego błona zawierała przynajmniej połowę dobrych zdjęć. Ale to nie wszystko. W przeciwnym razie nie warto by czytać tej książki. Bardzo dużo rzeczy pozostanie niezrozumiałych, niejasnych, nie powiązanych ze sobą. Ale znając pewien szkielet zasad, można potem powoli rozgryźć i inne problemy, bardziej skomplikowane. Tak się więc umawiamy: na najbliższych stronach postaram się zamknąć bez reszty owo minimum wiedzy fotograficznej, do­piero od stron następnych zajmiemy się dokładniej szczegółowy­mi zagadnieniami. Na pograniczu tego minimum i drugiej części książki wszyscy czytelnicy znajdą regułę, która umożliwi każde­mu śmiertelnikowi wykonanie 90% swych zdjęć na dość dobrze. Regułę szybkostrzelności. Zasadniczo tacy, którzy już fotografują, mogliby te strony po­minąć. Niestety, niech mi będzie wolno mieć odmienne zdanie. Jak wielu fotografujących dziś nie ma nawet tzw. zielonego poję- cia o fotografowaniu, pozostanie to cichą tajemnicą każdego kie­rownika laboratorium prac amatorskich. Radzę więc przeczytać. Stracić na tym - nie można.